Ustawa antylichwiarska – zamiast pomóc, zaszkodzi bankom?

Data:
22.03.2009
Komentarzy:
2 »

Takie wnioski można wysnuć z niedawnych wypowiedzi przedstawicieli banków. Ich zdaniem utrzymywanie w niezmienionej formie limitu wysokości oprocentowania ustalonego w ustawie już w wkrótce może zaszkodzić bankom.

O co chodzi z ustawą antylichwiarską?
Sama inicjatywa stworzenia trzy lata temu ustawy była z pewnością w pełni słuszna. Przyświecał jej cel ochrony konsumentów przed mega drogimi kredytami gotówkowymi, udzielanymi nie tyle przez banki, co przez różnego rodzaju instytucje parabankowe. W dużym skrócie, ustawa narzuca limit maksymalnego oprocentowania kredytu w wysokości czterokrotności stopy lombardowej NBP. Obecnie wynosi ona 5,5%. Zgodnie z ustawą maksymalne oprocentowanie może wynosić zatem 22%.
Na chwilę obecną problem górnej wysokości oprocentowania dotyczy głównie kart kredytowych, które oprocentowane są blisko górnego limitu tj. 20% w skali roku. Gorzej, jeśli Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuować obniżki stóp procentowych. Wówczas ów limit może spaść poniżej 20%, a stąd już krok do wejścia na pole drogich pożyczek gotówkowych, jakich udzielają banki.

Zdaniem przedstawicieli banków może to doprowadzić nawet do znacznego zmniejszenia akcji kredytowej. Dziś niektóre banki udzielają kredytów oprocentowanych blisko górnej granicy 22%. Kiedy limit spadnie do np. 18% mogą zrezygnować z udzielania części kredytów uznając, że ryzyko jest zbyt duże wobec malejących zysków.

RPP obniża stopy procentowe, ale banki nie idą ich śladem.
Takie dane przytoczyła Gazeta Prawna, która pokusiła się o sprawdzenie, jak banki reagują na obniżki stóp procentowych. Okazuje się, że banki niezbyt chętnie obniżają oprocentowanie kredytów. Nie omieszkały jednak obniżyć stawek depozytów. Jak wyliczyła Gazeta Prawna, pomimo, że stopy procentowe spadły od listopada aż o 2 pp. z 6% na 4%, co pociągnęło za sobą spadek stawek WIBOR 3M (3-miesięczna) o 2%, to średnie oprocentowanie nowo udzielanych  kredytów hipotecznych spadło raptem o ok. 0,5%. Widać więc ewidentną podwyżkę marży bankowej.

Banki tłumaczą takie postępowanie rosnącym ryzykiem kredytowym. Z jednej strony jest to świetne  wytłumaczenie, z drugiej złoty interes. Bank zarabia więcej, choć stopy są coraz niższe.

Pomimo limitu maksymalnego oprocentowania banki i tak dobrze zarabiają. Wystarczy porównać oprocentowanie lokat i kredytów. Różnica między nimi sięga 10-12% w przypadku kredytów gotówkowych. Przykładowo bank X oferuje na lokacie 6% w skali roku, ale kredytu udziela na 18%. Z jednej strony banki boją się udzielać kredytów, ale z drugiej jak już udzielają, to łupią klienta. Często do kredytu doliczają jeszcze prowizję sięgającą 3-5% i niemal zmuszają klienta do założenia konta, tłumacząc, że dzięki temu dostanie on niższe odsetki, a przy okazji ułatwi mu to spłatę kredytu.

Pytanie, czy nie bardziej opłacałoby się bankom zmniejszyć swój zysk i udzielić większej ilości kredytów? Dzięki mniejszym ratom więcej klientów mogłoby pozwolić sobie na pożyczkę (rośnie wówczas zdolność kredytowa), zmalałyby ich obciążenia kredytowe, co w sytuacji kryzysu ma duże znaczenie. Poza tym bank miałby bardziej zdywersyfikowane ryzyko. Lepiej udzielić 10 000 kredytów mniejszych i tańszych, niż 5 000 i złupić klientów. Czy banki myślą w taki sposób, czy raczej dążą do maksymalizacji zysku z pojedynczego klienta minimalnym nakładem sił?

Jaki cel mają obniżki stóp procentowych dokonywanych przez RPP?
Skoro duże obniżki stóp, a za takie należy uznać ostatnie cztery cięcia i obniżenie ich z 6% do 4%, nie przekładają się na tańsze kredyty dla osób pożyczających na mieszkania. A taki przecież jest cel obniżek stóp procentowych. Obniżenie rat kredytowych zarówno dla osób już posiadających kredyt jak również dla nowych klientów. Tyle się mówi o konieczności zwiększenia dostępności kredytów w celu ożywienia konsumpcji i pogrążonej w kryzysie branży developerskiej. Nie wszystko da się wytłumaczyć rosnącym ryzykiem kredytowym.

Ustawa miała chronić klientów, a teraz wepchnie ich w ramiona lichwiarzy udzielających drogich pożyczek.
W taki oto sposób pazerność banków, a mówiąc ich językiem ostrożność przed ryzykiem, może skierować część klientów do różnych firm udzielających kredytów na maksymalny dopuszczalny poziom oprocentowania. Skoro banki częściowo zrezygnują z udzielania pożyczek poniżej określonego oprocentowania, same wesprą parabankową konkurencję. W ten sposób ustawa, która miała chronić interesy klientów, przestanie w znacznym stopniu pełnić swą rolę. Ile osób popadnie przez to w tarapaty? Trudno prognozować. Ci, którzy będą obawiać się pożyczek od parabanków, ograniczą swoją konsumpcję, co będzie miało wpływ na całą gospodarkę.

Pozostaje mieć nadzieję, że banki pójdą po rozum do głowy i w miarę odpływu klientów zaczną rezygnować z części zarobku, byleby zachęcić klienta do pożyczki gotówkowej. Tańsza oferta w połączeniu np. z ubezpieczeniem kredytu mogłaby pogodzić interesy obu stron.

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

2 Responses to “Ustawa antylichwiarska – zamiast pomóc, zaszkodzi bankom?”

  • Nasum

    Albo banki są pazerne przez zwykłą chciwość, albo coś wiedzą, o czym my jeszcze nie wiemy i się zabezpieczają jak tylko się da

    Marzec 23rd, 2009 at 9:52 pm

  • jan kos

    I dobrze, bo ustawa miała pomagać ludziom, a nie bankom.

    Marzec 31st, 2009 at 9:46 am

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe