Inwestowanie w akcje pod nazwiska już nie takie zyskowne?
- Data:
- 29.12.2009
- Komentarzy:
- 1 »
Koniec roku to zwykle okres wspomnień, podsumowań, rankingów itp.
Nie inaczej będzie w tym roku. Dziś chciałbym jednak wspomnieć o dość nietypowym zestawieniu. Mam tu na myśli inicjatywę Pulsu Biznesu mającą na celu wskazanie, którego spośród największych inwestorów giełdowych warto traktować jako wskazówkę do zakupu akcji.
Pierwszy raz temat poruszyłem trzy lata temu. Widać, że pomimo upływu czasu, nazwiska pozostają te same, zmieniają się tylko wyniki inwestycji. Czarnecki, Karkosik, Krauze, Sołowow, Solorz. To miliarderzy z giełdy, którzy przez część inwestorów są uważani za „guru”.
Rok 2009 był dla inwestorów giełdowych raczej udany. Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na to co się działo rok wcześniej. Jeśli nawet nie zarobili oni zbyt wiele, to udało im się odrobić znaczną część wcześniej poniesionych strat. Czy dobór akcji na podstawie tego, kto stoi za danym przedsiębiorstwem nadal przynosi wymierne efekty?
Kiedy spojrzymy na główne indeksy giełdowe i porównamy je z wynikami portfeli inwestycyjnych zbudowanych z akcji firm wyżej wspomnianych inwestorów to odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Widać wyraźnie, że samo nazwisko nie czyni cudów, rozumianych w tym przypadku jako pewne zyski. Jedynie dwa portfele akcji dały wynik lepszy niż indeks WIG20 grupujący największe spółki z GPW.
Ryszard Krauze po fali sukcesów jakimi mógł się chwalić jeszcze 2-3 lata temu wyraźnie zwolnił tempo. Bioton nie może złapać wiatru w żagle, Polnord ucierpiał mocno na skutek załamania w branży deweloperskiej a Petrolinvest od czasu błyskotliwego debiutu giełdowego w 2007 roku, inwestuje kolejne miliony w poszukiwanie i wydobycie ropy.
Póki co milionowe zyski, jakie może przynieść spółka pozostają kwestią przyszłości.
Zwycięzcą zestawienia został Leszek Czarnecki, którego portfel urósł o blisko 80%.
Dla porównania w tym samym czasie WIG zyskał 46% a WIG20 32%. Filarem jego sukcesu były w mijającym roku banki. Getin Bank i Noble Bank, które właśnie są w trakcie połączenia pokazały bardzo dobre wyniki w trudnym dla branży bankowej okresie.
Pozytywnie wyróżnił się również LC Corp, który kulał przez poprzedni rok. Tu, dzięki słabym wynikom z poprzednich miesięcy odbicie było jeszcze większe.
Drugie miejsce na podium zajął Michał Sołowow, akcjonariusz czterech giełdowych spółek. Wartość portfela sygnowana jego nazwiskiem wzrosła o 52%. Najniższy stopień podium zajął Roman Karkosik z wynikiem 43%.
Poza podium znaleźli się wspomniany wcześniej Ryszard Krauze oraz Zygmunt Solorz.
Ich portfele dały odpowiednio 0,59% i – 1,59% zysku. Więcej można było zatem zarobić na lokacie bankowej.
Chętnych do zakupu akcji przybywa
Jak wynika z danych Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych przybywa rachunków inwestycyjnych. Na koniec listopada 2009 r. było ich 1,15 mln. I chociaż duża ich część jest nieużywana, nie zmienia to faktu, że Polacy powoli wracają na rynek akcji. Z pewnością duża w tym zasługa ofert publicznych typu PGE, która cieszyła się ogromnym zainteresowaniem.
W nowym roku, inwestorzy, którzy zechcą kupić akcje powinni zwrócić uwagę na znacznie więcej czynników przy doborze walorów. Samo nazwisko wiodącego akcjonariusza nie wystarczy. Można zyskać, ale można też stracić okazję do zarobku trzymając się tylko tej zasady. Fundamenty będą kluczowe. Dobrze prowadzone przedsiębiorstwo powinno dać zyski bez zaplecza „guru”. Warto o tym pamiętać.







Komentarze
One Response to “Inwestowanie w akcje pod nazwiska już nie takie zyskowne?”
porady inwestycyjne
Maj 12th, 2010 at 11:19 am