PolRest – THE END – czyli koniec restauratora z GPW.

Data:
07.03.2010
Komentarzy:
0 »

Przypomnę tylko, że PolRest wchodził na warszawski parkiet w maju 2007 roku czyli tuż przed szczytem hossy. Co było potem, wszyscy wiemy. Spółka weszła na GPW siłą rozpędu i tego, że praktycznie każde akcje znajdywały nabywców bez względu na to, czy spółka miała sensowny pomysł na biznes czy raczej obiecywała gruszki na wierzbie.

Zarząd PolRestu przed debiutem zapowiadał szybką ekspansję i zwiększenie liczby posiadanych lokali. Jednym z gwarantów sukcesu miał być szybko rosnący popyt na usługi gastronomiczne.

Tyle teorii. Pora na realia.
Często słyszy się głosy, że polski rynek gastronomiczny ma ogromny potencjał wobec Zachodniej Europy, gdyż Polacy zostawiają w restauracjach wielokrotnie mniejsze kwoty niż Francuzi czy Niemcy. Zapomina się przy tym o różnicach kulturowych, a przede wszystkim o różnicy w dochodach obywateli.

Z opublikowanych dwa lata temu danych firmy Horizons for Success (HfS) wynikało dobitnie, że Polska jest daleko w tyle pod względem wydatków na jedzenie w restauracjach czy kawiarniach.
Dane liczbowe były dla Polski druzgocące.
Liderzy Niemcy wydali w 2007 na w/w cel 64 mld euro. Kolejne miejsca w rankingu zajęli: Francuzi – 54 mld euro, Brytyjczycy 44 mld euro, Włosi – 37 mld euro, Hiszpanie, do których tak często porównuje się Polskę wydali 34 mld euro, a Polacy…ledwie 4,8 mld euro. Jeśli do tego przyjmiemy, że Polska w 2/3 stanowi prowincję, na której nie ma lokali z prawdziwego zdarzenia, nie mówiąc o restauracjach z wyższej półki ukazuje się nam obraz gastronomicznego zaścianka Europy.

Polaków nie stać na jedzenie poza domem, ponieważ jest to droga impreza. Pozostają więc restauracje sieciowe typu McDonald’s, Pizza Hut, KFC (obie należą do giełdowego Amrestu), czy Sfinks.

Historia ostatnich dwóch lat pokazała, że kryzys dotknął nawet największych graczy notowanych na GPW. W przypadku Sfinksa mówiło się nawet o możliwości upadłości. Następnie rozegrała się batalia o przejęcie kontroli nad spółką przez konkurencyjny Amrest. W ostateczności właściciele Sfinksa z pomocą znanego biznesmena Sylwestra Cacka odzyskali władzę w spółce i przeprowadzają plan naprawczy. Obie wymienione spółki mają jednak liczną sieć restauracji oraz znaną markę, która jest niezwykle ważna na krajowym rynku.

Startujący z kilkunastoma lokalami PolRest miał więc niemal od początku „pod górę” zważywszy na słabą rozpoznawalność marki. Realia okazały się brutalne i spółka od dawna miała poważne kłopoty. Już w dwa lata po debiucie giełdowym z PolRestu płynęły niepokojące sygnały o stratach liczonych w milionach złotych. Przypomnę, że spółka zebrała od inwestorów 25 mln zł. Niemalże drugie tyle spółka pożyczyła od dwóch banków: PKO BP oraz Deutsche Banku. Oba banki wypowiedziały spółce umowy kredytowe w obawie przed jej upadłością. I trudno się im dziwić skoro PolRest miał po III kwartałach 2009 roku 15 mln zł straty netto.
Już w 2009 roku sprawą PolRestu zainteresowały się Komisja Nadzoru Finansowego i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Wszystko, że mętne transakcje finansowe i rzekomo planowaną fuzję z innym podmiotem.

Od tamtej pory mineło pół roku. 15 lutego spółka przekazała do prasy wiadomość o zaprzestaniu działalności i sprzedaży restauracji. Przyznała również, że nie widzi możliwości dalszej działalności. Kto uwierzył w perspektywy spółki 2,5 roku temu srogo się zawiódł. Kurs PolRestu  spadł z 38 zł do 60 groszy obecnie. To najlepszy dowód, że na GPW nie tylko się zarabia…

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe