Porozumienie ACTA – o co tyle hałasu.

Data:
17.02.2012
Komentarzy:
1 »

ACTA, ten skrót od  Anti-Counterfeiting Trade Agreement stał się jednym z najczęściej publikowanych w mediach w ciągu ostatnich dwóch tygodni. W Polsce o ACTA zrobiło się głośno za sprawą ataków hakerów na rządowe strony internetowe. Wyłączone zostały m.in. strony sejmu i premiera. Początkowo sądzono, że to zwykły akt internetowej chuliganerii. Szybko jednak okazało się, że za atakami stoi organizacja Anonymous mająca na celu zniechęcenie polskiego rządu do podpisania porozumienia ACTA.

Ale o co chodzi?
Czym jest zatem ACTA, że musiało dość do aż tak skrajnych środków zapobiegawczych jak wyłączenie stron www należących do rządowych instytucji?
W skrócie ACTA to międzynarodowa umowa z zakresu ochrony własności intelektualnej.
Co ciekawe ACTA nie jest jakąś super nowością, co mogłoby w pewnym stopniu tłumaczyć zaniepokojenie czymś co jest nowe a dotyka niewątpliwie istotnych kwestii. Prace nad ACTA trwały od 2006 roku i prowadzone były w konspiracji z inicjatywy amerykańsko-japońskiej.

Co ma z tym wspólnego Polska?
Do tego, aby ACTA mogła wejść w życie potrzebna jest ratyfikacja umowy przez minimum 6 państw. Co ciekawe, pomimo że jedną ze stron umowy ma być Unia Europejska to ze względu na pewne różnice wynikające z traktatu o Unii Europejskiej, nie można tego tak uprościć i poszczególne kraju UE muszą podpisać ACTA osobno. Swoją drogą, ciekawe czy gdyby nie ataki na strony internetowe rządu a następnie zamieszanie w mediach przeciętny „Kowalski” byłby świadom, że Polska przystąpiła do jakieś ACTA? Nie sadzę?

Kontrowersje w sprawie ACTA wzbudza możliwość cenzury w internecie.
O tym, że piractwo internetowe ma się dobrze wie niemal każdy. Od czasu do czasu głośno jest na temat zamknięcia przez stosowne organy jakieś portalu wymiany plików w internecie.
ACTA ma w zamyśle m.in. ujednolicenie zasad ścigania naruszeń praw własności intelektualnej i praw autorskich w internecie. Nie stanowi jednak rewolucji w tym względzie co tłumaczyłoby gwałtowne reakcje na plany ratyfikacji przez Polskę porozumienia. Jedynym co może przychodzić na myśl to z jednej strony dość słaba świadomość, czego tak naprawdę dotyczy ACTA, a druga to grupa zainteresowana podejściem do praw autorskich w internecie. Internauci jak wiadomo to osoby młode i bardzo młode. Na co dzień przywykły one, że internet jest anonimowy co pozwala dość swobodnie podchodzić do drażliwych kwestii ochrony praw intelektualnych. Pobieranie, udostępnianie dalej, przechowywanie plików pobranych nie do końca w zgodzie z prawem autorskim to dla nich niemalże chleb powszedni. Nie bez powodu ogromną popularnością cieszą się wszelkie strony umożliwiające pobieranie i udostępnianie dalej różnych plików.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze
O tantiemach słyszała większość z nas. Tantiemy to nic innego jak opłata za prawo do np. puszczenia piosenki określonego artysty w radiu. Sławą okryła się w latach 80-tych transakcja podczas, której Michael Jackson nabył prawa do katalogu 50% piosenek The Beatles. Przez lata zarabiał na tym miliony dolarów. Po 20 latach od nabycia praw wyceniano je na ok. 500 mln USD.
Wydaje się, że na zaostrzonych wymogach co do ochrony praw autorskich fortunę mogą zarobić…
wszelkie firmy, które już dziś posiadają prawa do piosenek, filmów, teledysków itp.
Jak donosi portal Plantine.pl jeden z amerykańskich gigantów medialnych, koncern CBS mający w swoim portfolio prawa do nagrań wielu artystów tylko w 2011 roku zarobił z tego tytułu, uwaga…1,6 mld USD. Nietrudno zgadnąć, że dzięki wejściu w życie ACTA i uszczelnieniu pewnych luk prawnych koncern będzie mógł zarabiać na prawach autorskich jeszcze więcej.
Nie on zresztą jedyny. Pytanie, komu tak naprawdę zależy na szybkim podpisaniu ACTA pozostawię bez odpowiedzi…

porozumienie ACTA

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

One Response to “Porozumienie ACTA – o co tyle hałasu.”

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe