Masowe bankructwa osiedlowych sklepów – czy może to dziwić?

Data:
11.08.2012
Komentarzy:
0 »

Przeczytałem właśnie notkę Informacyjnej Agencji Radiowej na temat prowadzonej kampanii pod tytułem „Tu mieszkam – tu kupuję”. Eksperci rynkowi alarmują i ostrzegają przez fatalną sytuacją drobnego handlu detalicznego. Ich zdaniem postępująca ekspansja sklepów wielkopowierzchniowych przyczynia się do masowych upadków małych, osiedlowych sklepów spożywczych.

Jeśli obecny trend nie ulegnie zmianie do 2030 roku, Polska znajdzie się wśród krajów o najmniejszej liczbie takich sklepów w Unii Europejskiej.

Czy jednak kampanie społeczne przy wsparciu samorządów lokalnych mają jakieś szanse powodzenia?
Pokazywanie korzyści z wspierania okolicznej drobnej przedsiębiorczości wygląda dobrze w hasłach kampanii. W praktyce, większość klientów przy wyborze sklepu kieruje się ceną, a te niestety niższe i to dużo są w super i hiper marketach.

Pokuszę się o małe porównanie cen w sklepie osiedlowym i w jednej ze znanych sieci supermarketów, której nazwy tu nie wymienię aby nie robić reklamy. Powiem tylko, że sieć ta należy do najpopularniejszych wśród Polaków, którzy wskazali ją jako miejsce zakupów w niedawno przeprowadzonym badaniu.

A więc co my tu mamy:

Osiedlowy sklep: mleko 1 litr, 3,2%, cena 3 zł
Supermarket: mleko 1,5 litra, 3,2%, cena 2,40 zł

Banany
Osiedlowy sklep: cena 6 zł za kg
Supermarket: cena 4 zł za kg

Masło kostka 200g (nazwa ta sama w obu sklepach)
Osiedlowy sklep:  cena 4,5 zł
Supermarket: cena 2,85 zł

Jaja – rozmiar M
Osiedlowy sklep: cena 8 zł
Supermarket: cena 4,85 zł

Kiełbasa (nazwa ta sama w obu sklepach )
Osiedlowy sklep: cena 41 zł za kg
Supermarket: cena 27 zł za kg

To krótkie porównanie pokazuje jedno.
Ceny w osiedlowych sklepach są o 20%-50% wyższe niż w supermarkecie.
Wiadomym jest, że nikt po kostkę masła nie będzie jechał do supermarketu, ale jeśli może podjechać rowerem (sam tak robię), to robiąc nawet minimalne zakupy oszczędza się kilka złotych. W skali tygodnia robi się z tego 30-40 zł albo więcej.

Argumenty w postaci ochrony miejsc pracy w osiedlowych sklepach nie są wystarczające aby zmienić zachowania klientów, którzy coraz częściej liczą każdą wydaną złotówkę. Już nie tylko osoby starsze, czy samotne matki szukają możliwości tanich zakupów. Do supermarketów chodzą wszyscy, którzy szanują pieniądz.

Drobne sklepiki osiedlowe muszą przygotować się na ciężkie czasy i zdać sobie sprawę, że w większości przypadków skazane są na porażkę w starciu z silnymi kapitałowo sieciami sklepów.
Czasy się zmieniają, a wielu właścicieli drobnych sklepików wciąż pamięta czasy, kiedy mając mały lokal można było z niego utrzymać na niezłym poziomie całą rodzinę. Tyle tylko, że wówczas nie było supermarketów. Dziś tak się po prostu nie da, i żadne akcje społeczne tego nie zmienią.
Pora na zakupy…w supermarkecie.

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe