Zbliża się definitywny koniec kredytów mieszkaniowych bez wkładu własnego.

Data:
08.01.2013
Komentarzy:
2 »

Po trudnym dla rynku kredytów mieszkaniowych roku 2012 nie widać wielu szans na poprawę sytuacji w roku bieżącym. Po wycofaniu praktycznie z oferty kredytów w walutach (obecnie stanowią ok. 3% ogólnej liczby) i rekomendacjach Komisji Nadzoru Finansowego coraz więcej klientów ma problemy ze zdolnością kredytową, która w wielu przypadkach uniemożliwia zaciągnięcie wystarczająco wysokiego kredytu.

Jakby tego było mało, wiele wskazuje na to, że w niedługim czasie doczekamy się kolejnych obostrzeń w udzielaniu kredytów. Jak wiadomo jednym z kluczowych pojęć jakie towarzyszą zaciąganiu kredytu jest wskaźnik LtV. Mówiąc wprost jest to stosunek kwoty jaką posiada klient np. w gotówce do kwoty zaciąganego kredytu. Przykładowo LtV 100% oznacza, że klient całość mieszkania finansuje kredytem.

Takie kredyty, choć zwykle nieco droższe od tych z niższym LtV cieszyły i cieszą się dużym powodzeniem, gdyż pozwalają zaciągnąć kredyt nawet jeśli kredytobiorca zmuszony jest nieco zrewidować swoje początkowe oczekiwania metrażowe.
W niedalekiej przyszłości tzw. wkład własny a raczej jego brak może stać się zatem „gwoździem do trumny” dla i tak bardzo trudno dostępnych kredytów. W jaki bowiem sposób, często młode osoby kupujące swoje pierwsze mieszkanie mają zdobyć 50-60 tys. zł czyli ok. 20% wartości zakupowanego mieszkania? Dla zdecydowanej większości z nich będzie to wymóg nie do przejścia.

O tym, że Komisja Nadzoru Finansowego przygląda się wskaźnikowi LtV informowała niedawno firma Emmerson, monitorująca rynek nieruchomości. Jeśli obawy KNF zyskają formę kolejnej rekomendacji, która określi, iż kredyty mogą być udzielane z min. 20% wkładem własnym oznaczać to będzie dalszą zapaść na rynku kredytowym, co pociągnie w dół branżę deweloperską, która jak wiadomo ma dla gospodarki bardzo duże znaczenie.

W ten sposób w imię zwiększenia bezpieczeństwa udzielania kredytów może dojść do sytuacji, którą nazwać będzie można paraliżem całego systemu. Deweloper wybuduje mieszkanie, na które nie będzie mógł znaleźć kupca, gdyż ten nie uzyska kredytu, bo nie będzie miał 20% wkładu własnego. Deweloper też zwykle posiłkuje się kredytem na budowę i spłaca go z uzyskanych ze sprzedaży mieszkań środków. Jeśli sprzedaż się załamie, deweloper może znaleźć się w mega trudnej sytuacji, ze stojącymi, wolnymi mieszkaniami i kredytem do spłacenia.

Pewnym wyjściem z takiej sytuacji, o którym mówi się od czasu do czasu może być przekwalifikowanie mieszkań na lokale pod wynajem. Wówczas kredyt dewelopera byłby spłacany z wynajmu. Wbrew pozorom praktyczny paraliż rynku kredytów mieszkaniowych oznaczać może wzmożony ruch na rynku wynajmu. Część osób nie mając szans na kredyt może decydować się na wynajem, przynajmniej na rok czy dwa, do czasu aż sytuacja na rynku ulegnie poprawie. Niewykluczone, że deweloperzy zdając sobie sprawę z powagi sytuacji będą szli na rękę wynajmującym oferując im na tyle atrakcyjne czynsze, aby ci nie poszli gdzie indziej, i wynajmowali właśnie u nich, w miejscu, które być może w niedalekiej przyszłości stanie się ich stałym lokum, gdy tylko warunki na rynku kredytowym pozwolą na zaciągnięcie kredytu.

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

2 Responses to “Zbliża się definitywny koniec kredytów mieszkaniowych bez wkładu własnego.”

  • janusz

    żeby sie teraz nie okazało że KNF, rząd nie przegięli w druga stronę. Najpierw kredytowano jak szaleni na 100% we frankach, a teraz chcą dawać na 80% tylko w PLN? Kto da radę jak byle nora kosztuje 300-350 tys. Trzeba bedzie mieć 60 tys zeby zaczac rozmawiać z bankiem? Jak siądzie budowlanka pociagnie w dół kolejne branże. a to znów zwiekszy bezrobocie. Efekt moze być opłakany. Ech te wszystko zalecenia, rekomendacje.

    Styczeń 8th, 2013 at 1:05 am

  • katmal

    Tak, ludzie zaczną chętniej wynajmować mieszkania. Nie dość, że mega trudno jest dostać kredyt hipoteczny, to jeszcze wysokość wkładu własnego mocno przekracza możliwości przeciętnego obywatela. Już nie wspomnę o młodych ludziach, którzy wkraczają w dorosłe życie – po studiach, z pierwszą pracą.
    Pomijam ilość lat, na które są zaciągane kredyty, bo tego to już raczej nie przeskoczymy.

    Luty 4th, 2013 at 12:29 pm

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe