Skok na kasę czyli propozycje zmian w systemie emerytalnym

Data:
02.07.2013
Komentarzy:
0 »

Nie milką echa po ogłoszonych przez rząd propozycjach zmian w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Ekonomiści w tym prof. Leszek Balcerowicz nie zostawili na przedstawionych propozycjach suchej nitki. Wielu ekspertów nazywa propozycje zgodnie skokiem na kasę, początkiem likwidacji OFE itd. Nie ulega wątpliwości, że przedstawione trzy warianty zmian są słabe i dążą po cichu do wyeliminowania lub znacznego ograniczenia roli OFE. Przypomnę pokrótce o co chodzi w każdej z nich.

Pierwsza z propozycji to dobrowolny wybór między ZUS i OFE. Każdy zyskałby wybór czy chce pozostać w OFE czy wrócić do ZUS.

Druga to możliwość pozostania w OFE ale w zamian płaci się wyższą składkę.
Trzeba być bardzo naiwnym by sądzić, że Polacy zgodzą się zostać w OFE jeśli jednocześnie wiąże się to z koniecznością przekazywania do nich większej składki. Mówiąc inaczej zmniejszenia i tak niskich pensji. Kto na to pójdzie zwłaszcza po ostatnich informacjach płynących z ZUS na temat prognoz przyszłych świadczeń? Głodowe emerytury jakie czekają na dzisiejszych 30 latków skutecznie zniechęcają do powierzania pieniędzy instytucjom narzucanym przez rząd. Każdy zamiast do OFE będzie wolał dobrowolnie odłożyć choćby 20 zł miesięcznie. W ten sposób nie będzie musiał płacić prowizji i nie zablokuje sobie dostępu do środków na długie lata.

Trzeci pomysł zmian to likwidacja części obligacyjnej OFE. Dla wiadomości podam, że owa część obligacyjna to aż 125 mld zł. Polegałoby to na przeniesieniu środków na subkonta klientów w ZUS.
Wprawdzie tylko w formie zapisów na kontach ale i tak ZUS zyskałby potężny zastrzyk wirtualnych pieniędzy i mógłby choć na jakiś czas zapomnieć skąd weźmie środki na wypłaty za 30 lat, gdy wiek emerytalny osiągną dzisiejsi 35 latkowie.
Jeśli odrzucimy na wstępie opcję 2 jako mało realną do uzyskania poparcia zostaje nam wariant 1 i 3.

W pierwszym wariancie można spodziewać się, że wiele osób wróci do ZUS. Wszystko przez to, że aby wyrazić chęć pozostania w OFE konieczne będzie wysłanie stosownego pisma. Bez niego automatycznie zostaniemy przeniesieni do ZUS. Obawiam się, że duża część spośród 16 mln klientów OFE nie dopełni formalności co ZUS-owi z pewnością będzie na rękę. W ten sposób mielibyśmy do czynienia z marginalizacją OFE. Znaczący spadek i tak już coraz niższych wpływów składek mógłby być zaczątkiem całkowitej ich likwidacji.

Faktem jest, że minister finansów rozpaczliwie poszukuje środków na pokrycie coraz większej dziury budżetowej. Jak podało Ministerstwo Finansów na dzień 1 maja 2013 roku deficyt budżetowy sięgnął 89% planu rocznego i wyniósł 31,7 mld zł. Skoro w maju/czerwcu przekroczony zostanie poziom deficytu na cały rok konieczne jest znalezienie ekstra pieniędzy. Jak wiadomo co roku z kasy państwa dopłaca się do ZUS, aby ten miał na bieżące wypłaty świadczeń. A skoro na owe dopłaty może zabraknąć proponuje się zmiany w obecnym systemie emerytalnym, których celem jest nic innego jak sięgnięcie do 270 mld zł zgromadzonych w OFE. Jest to bardzo łakomy kąsek. Całkowita i jednorazowa likwidacja OFE nie wchodzi jednak w grę ponieważ spowodowałaby prawdziwy armagedon na rynku finansowym. OFE posiadają w swoich portfelach akcje o wartości blisko 100 mld zł. Sprzedaż nawet części walorów w krótkim czasie spowodowałaby krach na giełdzie, gwałtowny spadek wartości polskiej waluty (zagraniczny kapitał uciekałby z Polski wyprzedając aktywa przez co wzmocniłoby się euro).

To z kolei spowodowałoby przekroczenie dopuszczalnego poziomu zadłużenia Polski, tzw. progu  ostrożnościowego. Wówczas Polskę czekałoby prawdziwe zaciskanie pasa narzucone przez Brukselę, a to mogłoby mieć opłakane skutki dla każdego z nas.
Nie pozostaje nic innego jak czekać na ostateczne decyzje rządu w kwestii zaproponowanych zmian w systemie emerytalnym.

  • Podziel się wpisem: Wykop Facebook Blip

Komentarze

Odpowiedz:

  • Intensedebate
  • Connect
  • Twitter
  • OpenID

Wykonanie Serwisy internetowe